myśli „NIE” myśli

Pomyślałem sobie, że warto coś od siebie wrzucić tutaj do przepastnego worka „netowego” od tak dla zabicia czasu, choć czasu zabić się nie da. Mimo wysiłku panów w białych kitlach i grubych szkłach na nosie czas gra im na nosie. Tak też sobie myślę, że dam znać o sobie i na nosie zagram niektórym, lecz już w czwartej linijce pisania tak sobie myślę, że znów piszę, że myślę. Tylko, po co? Jak same palce w klawiaturę „klikają”. Po co ja tak myślę. Być może byłbym szczęśliwszy gdybym nie myślał. Od tak sobie żył, ale czy wówczas zwykłe niby sprawy i moja bezmyślność zagwarantują, że będę jeszcze żył. Po głębszej refleksji nad samym sobą tak sobie myślę (choroba znowu myślę) nie to jest nie do zniesienia. Przecież pewne czynności są wykonywane bezmyślnie. Od tak po prostu, bo zostały wyuczone.

Małe doświadczenie: nabieram powietrza i próbuję jak najdłużej wytrzymać. Staram się nie myśleć o tym, że nie potrzebuję powietrza. Zresztą można bez niego żyć tylko ktoś kiedyś nam wmówił, że powinniśmy w swoje płuca wciągać mieszkankę tlenowo-azotową czy też obecnie inną, aby żyć. Już nie mogę wytrzymać ale ….. mówię sobie po cichutku. Przestań się durniu dusić, bo jak nabierzesz powietrza to zaraz się zatrujesz. Nie musisz wdychać tego świństwa i jeszcze raka dostaniesz. Choroba nie pomogło – i po minucie ziajałem jakbym na czwarte piętro wlazł.

Doświadczenie uważam za nieudane. Za dużo przy tym było wysiłku umysłowego. Niepotrzebnie przekonywałem sam siebie do tego, że nie powinienem oddychać. W sumie nie oddychać, ale jak najdłużej wstrzymać oddech. Zresztą to chyba jest to samo. Przeprowadzę drugie doświadczenie, ale tym razem postaram się skoncentrować. No nie. Skoncentrować też nie. Skupienie uwagi na czymś to też jest myślenie. A może nie?? Kurcze!! Chyba zabrnąłem w ślepą uliczkę. Być może jest jakiś przycisk, który potrafi wyłączyć myślenie. Tylko gdzie?? Dobra poszukam go, kiedy indziej lub poproszę, aby dziewczyna go poszukała. Może jest tam gdzie ja nie widzę a ona dociera…..no no. Miało być o myśleniu a nie jakiś tam „kogle mogle” Teraz raczej powinienem skupić się na drugim doświadczeniu, bo mój post się wydłuża a ja nie chcę zanudzić czytających.

Nabrałem powietrza i staram się nie myśleć. Patrzę w monitor i znalazłem błędy w tekście. Już miałem sięgnąć do klawiatury a tu nagle przypomniałem sobie, że mam przecież nie myśleć. Wypuściłem powietrze. Szlak trafił doświadczenie.

Coś z tym trzeba zrobić, bo przecież tak nie może być, że sam nie mogę mieć na tym kontroli. Teraz już wiem jak to jest, że ludzie zachowują się w specyficzny dla siebie sposób. Oni nie myślą, co robią tylko robią to, co robią, bo do tego się przyzwyczaili. Wyuczyli się? Eee tam. Są tacy, jacy są, bo przecież nie mogą mieć kontroli nad wszystkimi czynnościami, jakie wykonują, ponieważ zabrakłoby im czasu na zwykłe sprawy. Zwykłe wyjście „za potrzebą” zajęłoby im więcej czasu, dlatego organizm sam wie, kiedy i gdzie się udać. Nie trzeba nad tym myśleć. Otrzymujemy sygnał, że mamy pełen pęcherz i idziemy go opróżnić. No tak tylko to musi być nasz sygnał, bo jak umysł przechwyci obcy sygnał to, co zrobi. Narobi nam wstydu, dlatego musi być rozpoznawalny wśród innych sygnałów. Ale numer?! Teraz dopiero mi zajarzyło, dlaczego niektórzy ludzie zachowują się jakoś tak dziwnie. Oni po prostu grają!! Odgrywają swoja rolę, ponieważ ich organizm, odnóża, głos i ręce przyzwyczaiły się do tego, aby machać według ustalonego porządku. Ogrywając inną rolę gubiąc się, ponieważ ……Chorobcie a miało być o myśleniu.

Dokończę innym razem, bo zaczynam się dusić.

MR.

Reklamy

7 Komentarzy

  1. Jak widać nie da się nie myśleć ale medytacja miała na tym polegać. Widać jesteś starej daty ponieważ nawiązujesz do tego co miało być a nie jest. Medytacja miała za zadanie właśnie nie myślenie a raczej powstrzymanie się od kontrolowania myśli. Przepływ myśli miał być niekontrolowany a dzięki temu informacje jakie przychodziły w trakcie nie były poddawane własnej ocenie. Później nastąpił biznes medytacyjny i dzięki niej mieliśmy się stać bogatsi i lepsi.

  2. Śmieszne, ale do rzeczy. Z tymi myślami tak jest, że są zawsze i człowiek myśli. Jest to pierwszy objaw „cenzury” która później przekłada się na życie. Poddajemy cenzurze wszystko. Myśli, zachowanie i życie innych, dzięki temu świat staje się sztuczny i obłudny. Żyjemy życiem innych a swój zamieniamy na kosz do śmieci wrzucając weń wszystko, co się zmieści. A później krzyczymy „rany Julek a gdzie to moje życie prywatne”

    • Życie prywatne jest w momencie na chwilę przed obudzeniem się rano ale jeszcze nie będąc obudzonym. To jest ta chwila kiedy się jeszcze nie jest na jawie a sen się kończy. Później o prywatności nie ma mowy bo poddawany jesteś kontroli przez rodzinę, żonę i kochankę.

  3. Ciekawe przemyślenia 🙂

  4. Już nie musi pan przeprowadzać swoich doświadczeń i lepiej przeczytać artykuł z „Antylicho” który wyjaśnia wszystko. Myśl jest początkiem wszystkiego. Prawdę mówiąc byłem pod wrażeniem, ponieważ składność wywodów jest prosta acz drobiazgowa. Szkoda, że zamknięte są już komentarze, ponieważ dodałbym parę swoich przemyśleń.

    • Zanim zaakceptowałem pański komentarz przeczytałem wskazany artykuł. Muszę powiedzieć że ho ho kawał rasowego artykułu wyjaśniającego wiele. Nachodzą mnie jednak pewne pytania z którymi niedługo się podzielę. Czy myśl jest początkiem wszystkiego? Gdyby tak tylko myśleć to czy moja stara nie będzie już zrzędzić i usmaży mi schabowego w niedzielę. Być może nie będzie go musiała smażyć bo sobie pomyślę i będzie. Dobry artykuł ale na tym opierają się wszystkie zagadnienia ezoteryczne lecz dla mnie oprócz myśli musi być jeszcze coś. Siła sprawcza czy coś innego. Sam nie wiem bo nic nie dzieje się samo.

  5. Rzeczywiście po podanym adresem jest (jak pan to ujął) rasowy artykuł. Zresztą nie jedyny na tej stronie. Powracając jednak do pana myśli o schabowym to oponenci zaraz powiedzą, że myślenie o nim nic nie da, ponieważ powinno się myśleć o sytuacji a nie o produkcie tejże sytuacji. Masło maślane. Prawda. Posługując się myślami wywołujemy zdarzenia, jakie mają nastąpić w przyszłości a mnie to trąci czymś, co potocznie nazywamy „czary mary” Być może to działa i z całym szacunkiem dla twórców tej teorii powiem być może, lecz kto z całą pewnością może powiedzieć, że to, co wymyślimy i zdarzy się będzie dobre. Być może w danej chwili, ale jakie tego będą konsekwencje dla wymyślonej w ten sposób przyszłości. Przecież wiemy, że człowiek to nieodpowiedzialna istota, która myśli tylko o sobie. Wymyśli coś wprowadzi w życie a później będzie musiała myśleć dalej, aby wymyślić następny scenariusz, bo może być różnie. W tym momencie powinniśmy zamknąć się w jakiejś „kapsule” i zamiast żyć wymyślać to, co ma nam się zdarzyć. Przecież jest to bez sensu. Czy nie jest lepiej normalnie żyć przeżywając to, co nam się wydarzy zamiast pisać nowy scenariusz? Proszę pisać dalej, ponieważ kroi pan tort na kawałki a dzięki temu zaczynamy dostrzegać to, co jest w środku a nie na zewnątrz 🙂


Sorry, the comment form is closed at this time.

Comments RSS