Pechowy czarny kot – 2

pechowy_czarny_kotDoprawdy nie wiem czy czarne koty zdają sobie sprawę, że wprowadzają zamęt do naszego życia przynosząc pecha. Zresztą pech dopada tu i tam, kiedy tylko chce, ponieważ zdarza się ludziom nie tylko wówczas, gdy ich drogę przebiegnie kot, ale jak ich nie ma to każdy powód jest dobry, aby się objawić w najmniej niespodziewanym momencie. Gdy podsumowałem dostępne mi przypadki doszedłem do wniosku, że pech wybiera sobie sam ofiarę i czepia się ich bez powodu. Gdyby było inaczej to każdy pechowych zdarzeń miałby po równo, ale jak przecież wiemy są osoby bardziej lub mniej pechowe. Więc …. Pech wybiera sobie ofiarę i przyczepia się tak jak do mojego kolegi, o którym jest poniżej.

Posiadam domek za miastem, więc jak przychodzi okres letni w dni wolne od pracy pełno jest w nim ludzi, którzy chcą odpocząć od miejskiej wrzawy. Przyjechał odpocząć do mnie mój znajomy imieniem Zenek zwany przez nasze towarzystwo „Zetem” i to właśnie on padł ofiarą czarnego kota. Zet jest mężczyzną jak się patrzy i nigdy bym nie przypuszczał, że takie małe zwierze, jakim jest czarny kot sterroryzuje jego umysł na, tyle że nie będzie potrafił zachować się racjonalnie. Dwa dni (sobota i niedziela) przeminęły w doborowym towarzystwie bardzo szybko, więc nadszedł moment wyjazdu. Ostatnim był „Zet”. Wsiadł do samochodu i pojechał. Ostatnie machnięcie ręka na pożegnanie i … nareszcie spokój. Ale nie na długo, ponieważ za chwilę usłyszałem dzwonek u bramy. Kurcze, kto to o tej porze może dzwonić myślałem sobie idąc w stronę drzwi. Wyjrzałem. Przed bramą stał „Zet”. Jakiś taki dziwny i ledwo stojący na nogach. Przyśpieszyłem kroku, ponieważ pomyślałem sobie, że coś się stało. No i stało się.

Wróciłem się, bo mam problem – wypalił mi zdenerwowany w twarz jak już dotarłem do niego.

– Jaki problem – odparłem zdziwiony?

– Tam na zakręcie – pokazał palcem – wyskoczyło na mnie jakieś bydle.

– Na ciebie – przecież jechałeś samochodem odparłem zdziwiony, ale widzę, że „Zet” jest zdenerwowany jak nie wiem, co.

– No tak. Byłem w samochodzie i to bydle przebiegło mi drogę.

– No iiii – próbowałem przyśpieszyć jego wypowiedź.

– Przebiegło i już. Ale patrzyło na mnie takimi dzikimi ślepiami, że wróciłem się spytać ciebie o inną drogę.

Kurcze – pomyślałem sobie – może to był dzik, bo dzików u nas jak kartofli, ale tak się przestraszyć…

– Jest tutaj jakaś inna drogą – ponaglał „Zet”

– Jest przez las, ale doprawdy nie rozumiem ……nie dane mi było jednak dokończyć.

– Człowieku – wrzasnął „Zet” To był czarny kot, który przebiegł mi drogę. Nie mogę tamtędy jechać, bo mogę nie dojechać do domu.

– A może on nie przebiegł tylko przeszedł – próbowałem obrócić wszystko w żart.

– Pech to pech wrzasnął „Zet” Ja mam zawsze pecha do czarnych kotów.

– Tak tak – przerwałem. Już nie raz to słyszałem od różnych osób. Tylko jak będziesz jechał przez las i tam wyskoczy ci na drogę czarny kot to już nigdy do domu nie wrócisz, bo innej drogi już nie ma.

Nagle coś zaszeleściło w krzakach. Obydwaj spojrzeliśmy w tamtym kierunku jednak zanim cokolwiek mogłem powiedzieć „Zet” zrobił się czerwony ze strachu.

– To – to – to bydle wyksztusił chowając się do samochodu. Z krzaków wyszedł czarny kot (typu dachowiec) nasza rodzinna kocia przytulanka. Podszedł do mnie połasić się.

– Człowieku to nasz kot „Mikuś”

– Ale jest czarny – wykrztusił „Zet” przez pół otwartą szybę.

– Jakby tak każdy czarny kot miał przynosić pecha to wiesz ile ludzi by go miało.

– Kur….. jak jedzie się przez ten cholerny las – ponaglił mnie „Zet”

czarny_kotWidząc, że żadne tłumaczenia nic nie dadzą wytłumaczyłem „Zetowi” jak przez las dojechać do głównej drogi. Krótkie pożegnanie – pojechał. Wziąłem „Mikusia” na ręce i mruczącego zaniosłem do domu. Usiadłem w fotelu i zamyśliłem się. Kurcze jak to jest z tym pechem. Dla jednych czarny kot to zwykła rzecz a raczej zwierze. Jest, bo jest. A dla innych jest diabłem wcielonym i złowróżbnym omenem. Dla mnie nie jest ważne, że jest czarny. Hm ….a może czarny kot jest wówczas pechowy gdy przebiegnie drogę. Być może w czasie biegnięcia nabywa jakiś złowróżbnych własności, które ten pech wywołują. Ciekawe – doprawdy ciekawe. Jestem ciekaw czy czarny kot przynosi również pecha jak spada a nie biegnie lub przebiega. Nasz kochany czarny „Mikuś” wyskoczył z czwartego piętra goniąc wróbla. Jak mijał poszczególne piętra, mieszkania i ludzi, którzy w nich mieszkają to wszystkim mijającym przyniósł pecha czy też nie? Hm …. z jaką prędkością musi biec kot aby rozwinąć prędkość pechową. Doprawdy ……Niestety nie dane mi było dokończyć swoich dociekań. Zadzwoniła komórka. Okazało się, że „Zet” zgubił się w lesie, więc trzeba do niego podjechać i pokazać drogę. Cóż – być może pech działa zawsze mimo zmiany kierunku jazdy bądź drogi. Ale ….. czy pech kończy się wraz z nastaniem świtu tego do dzisiaj nie wiem. Wziąłem „Mikusia” i pojechałem szukać „Zeta” ………

M.R

Reklamy

10 Komentarzy

  1. „Prędkość pechowa” – podoba mi się, hehe. Ja się jeszcze u żadnego znajomego nie spotkałem z takim zachowaniem, jedynie zaobserwowałem to u starszych ludzi, którzy usilnie próbują mi tłumaczyć moje nieszcześcia jakimiś kartami, planetami i innymi bzdurami. Jak narazie bez skutku, bo za każdy razem dokładnie wiedziałem gdzie popełniłem babola, i wątpię, aby to krwisty Mars lub potężny Jowisz wsadził mi skarpetkę do ust podczas rozmowy z (możliwe) przyszłymi teściami.

    • Tak sobie wymyśliłem że w grę wchodzi prędkość poruszającego się kota ponieważ mam czarnego od dawna i jakoś mi pecha nie przyniósł ale może to jest właśnie to. Bo doprawdy nie mogę znaleźć innego wytłumaczenia. To samo jest z piątkiem trzynastego. Jak to jest że jednym przynosi nieszczęście a innym nie. Być może nie chodzi tutaj o jakieś nadprzyrodzone siły tylko własne postępowanie lub strach wywołany przez to że mówi się że taki właśnie dzień jest zły. Jakby ktoś mi powiedział że nie dojdę do sklepu ponieważ złamie sobie nogę to być może bym nie poszedł lub przez swoją nadmierną ostrożność złamał ją. Dziwne

  2. o qrwa…spałem prze qpę czasu z czarnym kotem, a co za tym idzie przechodził mi droge kilkanaście jak nie kilkadziesziąt razy dziennie…co ja mam zrobić? RATUJCIE!!!

    • Przecież napisałem że do wydarzeń pechowych kot musi osiągnąć pechową prędkość (tak domniemam bo nie znam innego wyjaśnienia) . Jak pan z nim spał (do mnie również przychodzi i mruczy) to przecież nic się nie wydarzy.

  3. O QRWA!

  4. O qrwa! przez długi czas spałem z czarnym kotem, co więcej!? Przechodził mi drogę kilkanaście, lub kilkadziesiąt razy dziennie! Co mam zrobic? Pomóżcie!

  5. Może i jest inne wyjście. Jak ktoś ma czarnego kota to powinien kupić jeszcze białego i nie będzie pechowych sytuacji.

    • i jeszcze jedno. Nawet jak kupimy białego kota to powinniśmy czarnego związać lub zamknąć w klatce aby nikomu drogi nie przebiegał. Po to aby nie osiągnął prędkości pechowej. Tylko dlaczego kot a nie teściowa. Do mnie jak przychodziła wcześniej teściowa to zawsze kończyło się takie spotkanie kłótnia. Na samym początku nawet latały u nas niezidentyfikowane obiekty latające w postaci talerzy oraz innych kuchennych przedmiotów. Zaznaczam. Moja teściowa nie jest czarna.

  6. A może zmierzyć prędkość przebiegającego kota i określić jako jest ta prędkość pecha i wprowadzić odpowiednią ustawę zabraniającą rozwijania takiej prędkości. Ostatnio słychać jest coraz głośniej że zwierzęta powinno się „zaczipować” dlatego jak jakiś kot rozwinie określoną prędkość to można by wcześniej zainterweniować 🙂 Świat byłby piękniejszy i lepszy.

    • Mam czarnego kota w domu więc przejdę z teorii do praktyki. Tylko kto się z moich znajomych zgodzi na to aby jeździć w kółko i powstrzymać strach jak będę puszczał czarnego kota. A co na to „Mikuś” wymruczy to nie wiem.


Sorry, the comment form is closed at this time.

Comments RSS TrackBack Identifier URI