Koniec kalendarza Majów

kalendarz_majowPrzeczesując internet zdobyłem trochę informacji dotyczących kalendarza Majów. Otóż rok kalendarzowy Majów składał się z osiemnastu miesięcy liczących po dwadzieścia dni, czyli z trzystu sześćdziesięciu dni, oraz czterech dodatkowych przy końcu roku w celem wyrównania różnicy kilku dodatkowych godzin, jakie zawierał rok słoneczny. Za pomocą tego kalendarza Majów można było wyznaczyć każdy dzień w okresie liczącym trzydzieści tysięcy lat. Podkreślam – trzydzieści tysięcy lat. Jak to zrobiono i obliczono? Podobno poprzez obserwację ruchu gwiazd, ponieważ jest on cykliczny tak jak ruchy ziemi, słońca oraz innych planet. Pierwszy „pasztet” na jaki napotkałem studiując teksty nie Majów ale rodzimych myślicieli to ten że tubylczy szamani czy też kapłani ustalili przypuszczalną datę stworzenia świata na rok 3300 p.n.e. Kościół ustalił, że było to 4004 p.n.e co naukowcy określili „pasztetem” numer dwa ponieważ datowanie początku według ich obliczeń można przesunąć trzy miliardy wstecz.

Jak widać już na samym początku powstają pewne wątpliwości, co do nieuzasadnionej moim zdaniem nieomylności owych szamanów i daty końca świata, który skończyć ma się już niedługo, bo w 2012 roku? Dlatego również nie mogę zachować należytej powagi oraz obdarzyć czcią daty końca świata, jaką jest 2012 rok. Oświadczam również, że nie będę kopal bunkra tak jak to czynią niektórzy i zdecydowanie sprzeciwiam się sprzedaży mojego domku na działce a to tylko po to by schronić się wysoko w górach przed nadchodzącym końcem świata. Aby uspokoić innych ludzi na tym świecie przedstawiam trzy alternatywne rozwiązania zagadki, dlaczego kalendarz Majów kończy się na roku 2012.

Nr.1. Koniec kalendarz Majów poprzez wyczerpanie zapasów kukurydzy.

Najwyższy kapłan Majów zebrał grupę rzemieślników, aby wybrać z pośród nich tego, który mógłby wykonać stosowny kalendarz. Chodziło o to, aby taki kalendarz można było umieścić na placu głównym a dzięki temu osoby zajmujące się uprawą kukurydzy już nigdy więcej nie mogli się pomylić, kiedy mają go wysiewać. Uprawa kukurydzy była bardzo istotna dla rozwoju państwa, ponieważ gdy brakowało kukurydzy zaczynały się strajki i wojny domowe, przez co liczebność tubylców drastycznie spadała. Wybrany został najmłodszy z nich i najzdolniejszy, ponieważ najwyższy kapłan przewidział, że sporządzenie kalendarza Majów pochłonie mnóstwo czasu i gdyby rzemieślnik był starszy mógłby go nie dokończyć. Niestety w trakcie tworzenia kalendarza Majów skończyły się zapasy kukurydzy, przez co ludność wznieciła powstanie i doszło do licznych zamieszek. Młody i silny rzemieślnik został wcielony do wojska, lecz niestety poprzez liczne rany kłute i szarpane zmarł przy pierwszej potyczce. Jego dzieło nie zostało nigdy dokończone, dlatego słońce zdenerwowało się i dostało plam (nadaktywnosć słoneczna) przyczyniając się do zagłady cywilizacji Majów.

Nr.2. Koniec kalendarza Majów poprzez pomyłkę rzemieślnika.

Zdumiewająca znajomość astronomii, jaką posiadali Majowie, to rezultat setek lat ciągłych obserwacji zmieniających się położeń gwiazd i planet oraz wykuwania danych na kamiennych tabliczkach. Śledzenie coraz to nowych konfiguracji ciał niebieskich było obowiązkiem kapłanów, lecz powyżsi mieli już dosyć ciągłych obliczeń, dlatego postanowili stworzyć uniwersalny kalendarz, który by można pozostawić potomnym. Kapłani zdawali sobie sprawę z powagi sytuacji, dlatego postanowili, aby kalendarz został wykuty na kamiennym dysku, dzięki czemu będzie mógł przetrwać potop oraz przebiegunowanie ziemi. Niestety mimo precyzyjności kapłanów dotyczących obliczeń astronomicznych nie mogli oni przewidzieć, że zatrudniony do wykonania kalendarza rzemieślnik pomyli się w obliczeniach średnicy dysku. Kalendarz miał być dłuższy, lecz średnica dysku pozwalała jedynie na wykucie daty ostatecznej, jaką jest grudzień 2012 roku. Taki był koniec kalendarza Majów, ponieważ jak wiemy za chwilę nadciągnęli Hiszpanie, którzy posiadali inny kalendarz i położyli kres tak wysoko rozwiniętej społeczności.

Nr.3. Koniec kalendarza Majów, najprostsze rozwiązanie.

Znajduje się tutaj najkrótszy z możliwych scenariuszy. Do warsztatu rzemieślnika wykonującego kalendarz Majów wpadła zdenerwowana żona, która oznajmiła, że ma dosyć podgrzewania jego ulubionego bigosu i czekania aż przyjdzie. Zagroziła „szlabanem na gary” lub, co gorsza odejściem, dlatego rzemieślnik porzucił swoje zajęcie dla ratowania małżeństwa. W powyższym scenariuszu kalendarz Majów również nie został ukończony.

Własne podsumowanie tematu: rozumiem, że nasi poprzednicy dysponowali olbrzymią wiedzą i znajomością tematu. Mogli przewidzieć koniec świata, nadaktywność słoneczną, potop oraz przebiegunowanie. Lecz dlaczego Majowie, Atlańci i inne wysoko rozwinięte „ludy” nie mogli przewidzieć swojego końca tylko nasz. Obecny. Wszędzie gdzie czytam jest napisane: uratowali się, uciekli a nigdzie nie jest napisane, że ich ewakuacja przebiegała sprawnie i zakończyła się sukcesem. Czyżby „oni” nie potrafili przewidzieć wcześniej swojego końca świata?

M.R

Reklamy

9 Komentarzy

  1. Wszystko można napisać, powiedzieć i przekazać innym tak, aby wyglądało to wszystko na prawdę absolutną. Kalendarz majów się kończy krzyczą wszyscy, ale jak widać społeczeństwo ma to w głębokim poważaniu. Przekonali się, że w 2000 nie wydarzyło się nić i w następnym również. W tym również przypadku będzie tak jak ma być. Ci, co mają przeżyć przeżyją a inni cóż. Będzie tak jak ma być i jacyś tam plejadanie czy inne cywilizacje, które mają nam pomóc to za przeproszeniem jest bzdurą. Pisze się o nich, że są inteligentniejsi i bardziej zaawansowani od nas to pewnie wiedzą, że nie powinno się ingerować w coś, co ma się wydarzyć, ponieważ może to mieć konsekwencje na skalę całego kosmosu. Co tam taka planeta ziemia i ludzie którzy na niej mieszkają. Liczy cię całość a nie poszczególne ogniwo, które czasami należy poświęcić dla dobra ogółu, czyli całej galaktycznej społeczności. Widać tutaj znowu, że czekamy na jakiś cud, który wybawi nas z opresji. Poda ostatnią deskę ratunku i mam nadzieję, że nie będzie to brzytwa. Jak dla mnie to wybieram ostatnią opcję ponieważ uwielbiam kapuśniak.

  2. Mnie zawsze ciekawiło, czemu bardzo wiele ludzi upatruje się końca świata akurat za swojego życia. Chciwość? Nawet nie chce mi się przytaczać wszystkich innych końców świata, bo szkoda tchu.

    Ludzie może i zginą, lecz raczej długą i powolną śmiercią promieniowania UV, toksyn w środowisku lub przypadkową wojną niż nagłym naturalnym kataklizmem, ale jest spora szansa, że rasa ludzka ocaleje. Co innego planeta Ziemia, jesteśmy dla niej tylko przemijającym fenomenem.

    • Otóż nie panie „Generale” ludzkość oszaleje a nie ocaleje. Oszaleje ponieważ wciąż pojawiające się nowe doniesienia o końcu świata tak zdominują nasze media że zanim będzie rok 2012 to będzie po wszystkim. Ludziska wylegną na ulicę i z „kałacha” będą strzelać do wszystkiego co się rusza bo przecież „po jutrze” ma być koniec więc co mi tam. Chociaż sobie postrzelam. Jak ma być koniec to będzie i w ostatnim komentarzu dostałem namiary na dobry artykuł o naszych myślach. Jak tak dalej będą pompować temat Oriona, plejadan i końca świata to pewnie będzie bo sami go wywołamy.

  3. Ale może koniec był zupełnie inny. Ponieważ jak wiadomo Majowie byli bardzo rozwiniętym ludem, jak i ich znajomość świata i astronomii. Może w swoich obliczeniach załapali, że jak się tak zacznie liczyć to i końca nie ma z tym liczeniem, a choć liczby ponoć są miarodajne, to jednak nie są miarodajne, ale bardzo ciekawe, bo neutralne i pozbawione jakichkolwiek emocji. I tak jak liczyć można w nieskończoność, tak i kosmos jest zarówno dla nas, jak i był pewnie dla nich nieskończonością. W ten sposób załapali, że te ich obliczenia nie mają najmniejszego sensu istnienia, no, bo komu się chce liczyć w nieskończoność, to tylko zabawa dla nudziarzy. I tak dali sobie spokój, w nadziei, że znajdzie się grupa szaleńców, którzy będą się starali rozwikłać zagadkę w zagadce, w której nie ma żadnej zagadki, bo oni się tylko bawili 🙂

    • Pani Madame B koniec może być dowolny. Dziękuję za następny. Ma pani rację że ciągle licząc i przeliczając można się znudzić. Popaść w histerię dlatego postanowili skończyć aby inne pokolenia mogły również sobie policzyć. Dali nam wzór a my co?? Zamiast liczyć dalej przeliczamy emeryturę czy nam starczy do końca miesiąca. Inne liczenie zdominowało nasze życie a kalendarz pozostawiliśmy. Jesteśmy wredni ponieważ nie kontynuujemy pracy naszych przodków. Co za ludzie :-). Przepraszam idę bo mi stara krzyczy że ugotowała pomidorówkę.

  4. Kalendarz jak każdy kiedyś się kończy. Przekładamy, więc na następny rok i żyjemy dalej. Cały ten zgiełk o końcu świata chyba nigdy nie będzie miał końca, bo jak w grudniu 2012 nic się nie stanie to zaraz ktoś obliczy, że była jakaś tam pomyłka i następny koniec świta nastąpi dnia tego a tego. Pytanie, jakie mnie nurtuje to: czy coś zmieni fakt, że rzeczywiście w tym roku będzie koniec świata?
    PS. Jestem za bigosem ale być może żona usmażyła nieszczęśnikowi jeszcze schabowego.

    • Zróbmy więc następny kalendarz do roku 5000 i będzie po wszystkim z zastrzeżeniem że skończył się nam papier. Inaczej następne pokolenia będą myślały że w tym roku będzie koniec świata. Cały ten zgiełk zakrawa na spisek narodowy. Można wysnuć inną teorię spiskową. Otóż rządy wszystkich krajów ratując się przed kryzysem zaczynają nagłaśniać że w 2012 będzie koniec świata. Ludziska rzucą się do sklepów i wykupią wszystkie towary nie patrząc na datę produkcji dzięki czemu dochód narodowy wzrośnie i stare towary zostaną wyprzedane. Można również podać do wiadomości że budowana jest nowa „Arka” a za miejsce trzeba słono zapłacić dlatego konta bankowe zostaną zasilone przez pieniądze osób które chcą przetrwać. Jak już będzie po wszystkim (to znaczy nic się nie stanie) to zawsze będzie można powiedzieć. „Przecież to nie my tylko ezoterycy wymyślili takie bzdury

  5. Mam inne wytłumaczenie zakończenia kalendarza majów. Wiedząc, że będziemy mogli sami kontynuować obliczenia ukończyli swoją pracę w momencie, w którym uważali, że cywilizacja osiągnie odpowiedni poziom inteligencji, aby dalej można było go kontynuować. Proste wytłumaczenie bez żadnego tam końca świata i magicznej daty 2012. Być może jest to zbyt proste, dlatego wydaje nam się to niemożliwe, ponieważ wciąż doszukujemy się w działaniach poprzednich cywilizacji czegoś niesamowitego. Niby bardziej rozumnego a nawet jakiegoś ostrzeżenia. Przyjrzyjmy się jak żyjemy obecnie. Czy obecny człowiek chce potomnym coś zostawić? Jakieś przesłanie? Nie róbcie tak jak my, bo zginiecie w smrodzie wyziewów fabryk lub zatrujecie się wodą z rzeki. Otóż nie. Nie myślimy o przyszłości żyjąc z dnia na dzień przekonując samego siebie, że jakoś to będzie. Dlaczego więc budowniczowie piramid mieliby zrobić inaczej? Martwić się o nas zamiast o siebie. Czytałem świetny artykuł w internecie o tym, że potop lub inna zagłada jest tylko po to, aby oczyścić ziemię, dlatego jest to cykliczne, ponieważ nasz ekosystem więcej nie potrafi wytrzymać. Szkoda, że nie zostawiłem adresu to wkleiłbym tutaj, bo warto coś takiego przeczytać, aby otrzeźwieć z „majaków” i nadinterpretacji.

    • Proszę bardzo. Takich zakończeń może być jeszcze więcej i jak się już trochę uzbiera możemy przeprowadzić głosowanie który z przedstawionych jest tym najwłaściwszym.


Sorry, the comment form is closed at this time.

Comments RSS TrackBack Identifier URI