Zagubieni Plejadanie

Plejadański statek dryfowała sobie dalej w mrocznych przestworzach kosmosu z załogą statku, która nie wiedziała, co dalej ma robić. Byli zagubieni, ponieważ nie widzieli, co dalej mają począć w sytuacji, w której się znaleźli. Dostali jasne zadanie do wypełnienia ratowania ziemi i paru ich przedstawicieli, ale dopiero teraz zdali sobie sprawę z tego, że ten model statku może pomieścić tylko ich. Nic więcej, ponieważ i tak było ciasno dla trójki Plejadan..

Kucharz pokładowy, który od czasu do czasu musiał coś ugotować dla załogi i tak potykał się o wystające wyposażenie statku doprowadzając czasami do sytuacji, które mogły się zakończyć katastrofą. Przykładowo wczoraj jak smażył grzyby zepsuł się pochłaniacz zapachów, przez co włączyły się nagle czujniki gazu i o mały włos cała załoga by została katapultowana w kosmos. Tak zagubionych paru Plejadan nikt by w życiu nie odnalazł, bo to jest przecież niezmierzona otchłań. Co innego by było gdyby byli zagubieni na wyspie pośród gęstwiny roślin – co ja piszę?? Jak Plejadanie mogą być zagubieni na wyspie? Przecież mają system namierzania lepszy od ziemskiego, bo wyprzedzają nas w rozwoju o tysiące lat. Na planecie Plejadan nie ma wyspy, więc nie mogą być zagubieni, bo woda występuje tylko w podziemnych zbiornikach. Tym bardziej, że na planecie Plejadan nie ma przecież roślinności. Oczywiście kiedyś tam rosła bujna zielona gęstwina i mogliby się w niej zagubić, ale gdy zaczęto tępić chwasty szybko się okazało, że żyją one w symbiozie z innymi gatunkami roślin, dlatego padło wszystko. Tam nie można by było się zgubić, zagubić lub pogubić, bo ziemia peljadan jest płaska jak deska do prasowania. Tak! Teraz sobie przypomniałem, że mogą się zagubić w jakiejś jaskini, ale one obecnie zalane są, bentonitem, aby nie wyłaziły stamtąd robale, które kąsają Plejadan w macki i odnóża.
– Jesteśmy zagubieni – westchnął „Ark” kapitan statku jak najgłośniej, aby cała załoga mogła go usłyszeć.
– Jak to? – zapytał „Ka” odkładając narzędzia którymi naprawiał cieknący kran. Spojrzał na kapitana Plejadanskiego statku badawczo, ponieważ jak do tej pory nigdy nic takiego się nie wydarzyło, aby zagubić się w kosmosie. Statek, jakim przylecieli ratować ziemie był nad wyraz nowoczesnym ścigaczem, który mógł penetrować najdalsze kosmiczne przestworza. Najnowsze urządzenia pokładowe zapewniały bezpieczeństwo. No tak – spojrzał „Ka” na cieknący kran. One również mogą być zawodne.
– Coś się stało panie kapitanie – zagadnął go „Noe” kucharz pokładowy.
– Jesteśmy zagubienie – ponownie westchnął głośno kapitan.
– Jak to zagubieni? Gdzie poprawił się kucharz?
– Nigdzie bęcwale – wrzasnął kapitan, który zdenerwował się zbyt nikłą reakcją załogi. Skończył się papier toaletowy w kiblu barany – rzucił kapitan w stronę załogi przyjmując straszliwą postawę zwaną, przez Plejadan „Taygeta”. zagubieni_plejadanieKapitan stał z wyprostowanymi odnóżami wyglądając w ten sposób jak zamieszkujący Asterope zwierzę zwane przez przybyszów z Plejad „Sterope” co nie wróżyło niczego dobrego. Taka postawa nie była jeszcze najgroźniejsza, ponieważ gdyby jeszcze swoje macki zwinął w trąbki to by wyglądał jak zwierzę występujące na gwieździe „Calaneo” zwane przez Plejadan „Alcyone” a to by zapowiadało bardzo duże kłopoty. Lepiej już by było ewakuować się ze statku, ponieważ zwierze „Alcyone” wybucha po pięciu minutach od momentu nadęcia się.
– A to ci dopiero – wesoło przerwał „Noe” Czyli nie jesteśmy zagubieni ale zgubieni a to jest duża różnica.
– I co z tego przerwał mu kapitan. Nie ma papieru toaletowego i to jest nasz koniec.
– E tam – nie poddawał się „Noe” To tylko koniec odcinka zagubieni, ale nie nasz. Mam jeszcze trochę gazety internetowej to wystarczy na pewien czas a jak wylądujemy na ziemi to sobie kupimy zapas.
– Za co kupimy – westchnął kapitan.
– Za euro panie kapitanie odpowiedział szybko „Noe”
– Za euro powiadasz – zadumał się kapitan i spojrzał na kucharza w taki sposób jakby zaraz z jego oczu miały się posypać pioruny.
– Za euro – powtórzył kapitan patrząc na przestraszonego kucharza. Czy ty cymbale plejadański wbijesz sobie to tej zakutej pały że jak nie dolecimy wcześniej do tej planety to nie będzie żadnego 2012 roku ani żadnego euro a tym bardziej papieru toaletowego? Wszystko szlak trafi jak tam nie zdążymy.
– Moim zdaniem zaczynasz zachowywać się jak ziemianin zwrócił uwagę kapitanowi „Ka” główny mechanik i bardzo szybko pożałował, że tak pomyślał. Najcięższa macka kapitana pozbawiła go przytomności przynajmniej do następnego odcinka.
– Będzie mnie tutaj od ziemian wyzywał – chrząknął kapitan statku sadowiąc się spokojnie w fotelu.  Ziemianie to sobie jaja robią z nas Plejadan, bo nas ignorują mimo to, że ich już od dawna odwiedzamy.
M.R

Reklamy