Apokalipsa – podsumowanie własne

Biorąc pod uwagę wszystkie przedstawione przez moją skromną osobę przepowiednie, domniemania, domysły pragnę wyrazić moje zdumienie, że Apokalipsy jest brak. Być może nawet żadnej apokalipsy nie będzie. Oczywiście są realne groźby przytaczane przez różnych ludzi, ugrupowania a nawet i sekty lub instytucje religijno-niereligijne i antyreligijne bądź bożonarodzeniowe a nawet i rząd, który od czasu do czasu twierdzi, że wszystko się uda do 2012 roku, lecz cóż?! Apokalipsy jak nie ma tak nie ma i nawet nie widać wspomnianych znaków na ziemi i niebie, które by obwieszczały nadejście Apokalipsy. Może gdzieś lokalnie tak jak Biblijny Potop lub o większym zasięgu potop Szwecki ale…..

Apokalipsa odgrywa się codziennie. Nie widzimy tego gołym okiem, ale tak jest. Modliszka zżera swojego partnera, który z chęci zaspokojenia swojej męskiej chuci wszedł w jej drogę i zrobił to, co najlepiej potrafi. Zrobił swoje i to wystarczyło, aby stać się potrawką. Dla niego jest to istna apokalipsa, bo zaczął dobrze jak należy przedłużając żywot swojego gatunku a skończył tak jak chyba my wszyscy skończymy bez zapowiadanej apokalipsy. Aż się boję jak patrzę teraz na moją „starą” ale dalej ciągnę własną apokalipsę. Komórki rakowe wpieprzają (przepraszam za to ordynarne słowo, ale inaczej się nie da) pacjenta a ten kurczowo trzymając się nogi lekarza i całując go po rękach woła o pomoc i pomstę do nieba, bo umiera biedaczysko. Lekarz bada pacjenta i ocenia, jakie organy po jego „zejściu” będą się nadawać do użytku, bo przecież nic innego nie może zrobić jak nie ma odpowiedniej szczepionki lub leku. Idzie umyć ręce, ale nie wie, że tam w tej czystej i źródlanej wodzie niczym oligoceńskiej czyhają na niego groźne bakterie, które w porę nieusunięte poprzez reklamowane mydło zeżrą go od środka, jeżeli wypije ją jeszcze surową. Nie ma, co czekać na Apokalipsę jak ona odbywa się prywatnie i codziennie. Za każdym rogiem i każdą przecznicą. W każdym mieście i każdej dzielnicy jest bezdomny, który toczy walkę na śmierć i życie i żyje jak po zapowiadanej apokalipsie zdychając w nędzy i głodu. Jest też również niewidomy, co świata nie widzi lub człek bez nogi lub ręki, któremu nikt nie pomoże. To jest apokalipsa prywatna o tym się nie mówi, lecz dopaść może każdego w jednych chwili i stać się jego własną. Jakby tego było mało w oborze czyhają na nas szalone krowy a w chlewisku czai się podstępna świnia, która śmieje się z rasy ludzkiej. Tak to świńska grypa śmieje się z nas głupców, bo tyle ich zarznęliśmy, że teraz czas zemsty nadszedł dla wszystkich „świń” na świecie. Śmieje się z tych, co się pośpieszyli ze swoją osobistą oceną nie doczekawszy końca apokalipsy. Codzienna apokalipsa zbiera swoje żniwo pod postacią szczepionek podstępnych i krwiożerczych chemików, którzy czyhają na nasze zdrowie dosypując utrwalaczy do każdego pożywienia. Apokalipsa rozgrywa się również, gdy jesteśmy w parku lub ogrodzie, ponieważ leci na nas łajno kaczych odchodów pod postacią ptasiej grypy, która niszczy i zabija każdego w swoim dochodowym zasięgu. Tak to właśnie rośnie gówniany interes apokalipsy od czasów pierwszej księgi sprzedającej się milionowym nakładzie, której nikt nie czyta. Apokalipsa dopadnie każdego chowającego się pod kołdrą, bo tam na niego czyhają roztocza a banda biznesmenów funduje nam fabrykę osocza, przez którą popadamy w kryzys ekonomiczny apokaliptycznych rozmiarów. Już słychać pierwszy wystrzał i pierwszy bank pada, który żywiąc się wirtualnymi pieniędzmi zapomniał, że każdy film nawet ten amerykański ma swój koniec. Apokalipsa zbiera swoje żniwo w przedszkolu, kiedy to pierwszy „bąk” nastolatka jedzącego wcześniej niedopieczonego hamburgera wypełniony był wąglikiem. Wszędzie słychać jęki i zgrzytanie zębami tak jak to zostało przepowiedziane w apokalipsie, lecz nie ze strachu a bólu. To sąsiadowi wypadła plomba i nie stać go na stomatologa. Słychać wycie syren jak przed nalotem bombowym tylko, że są to karetki ciągle w pogotowiu i nie patrzą na to czy księżyc w pełni czy też w nowiu. Codzienna apokalipsa zbiera swoje żniwo na pasach dla pieszych, bankowym napadzie, przed bankomatem. Idąc do domu czy do kochanki możesz stracić życie z byle powodu. Wystarczy, że jesteś. W oddali słychać zgrzytanie blach niczym odgłos trąb apokalipsy, lecz jest to tylko ciąg pojazdów mechanicznych jadących po obiecanych autostradach, których wciąż nie widać, ale będą w roku 2012 w czasie apokalipsy. Wszędzie śmierć i smród rozkładanych się ciał śmieci na wysypisku, na których z czasem będą w piaskownicy bawiły się nasze dzieci. Czy trzeba czegoś więcej? Idźcie do domu ludziska. Apokalipsa jest codziennością. Schowajcie te księgi wieczyste i przestańcie nas straszyć, bo my ludzie starej daty nie jedną apokalipsę już przeżyliśmy a za chwilę będzie następna. Emerytura. To jest dopiero apokalipsa. Powie ktoś, dlaczego i wcale się nie dziwię. Otóż moi drodzy ja sam płacę jak do tej pory na emeryturę staruszków lub starszych kobiet tylko, kto będzie płacił na moją jak wszyscy wyjadą za granicę. Czy jest to początek czy nasz koniec i ta właściwa Apokalipsa, która niczym hydra już wychyla swój łeb z jednej i jedynej światłej instytucji, która zaczyna krzyczeć „zaraz zbankrutujemy, bo nie ma młodych do pracy” Wszystko to zaczyna się nie trzymać kupy. Ile jeszcze sekund dzieli nas od apokalipsy jak życie zaczyna wyglądać jak papier do d…..y.

M.R

Reklamy

2 Komentarze

  1. Mirosławie,
    widzę, że dostrzegasz apokalipsę tam, gdzie ja przez lata próbowałem doszukać się Wszechświata Miłości. Niestety znalazłem wyłącznie łańcuch pokarmowy :))))))))))) Składając nasze spostrzeżenia można by postawić hipotezę o apokaliptycznym wymiarze łańcucha pokarmowego. Ależ to byłyby niesamowity tytuł pracy doktorskiej z teologii: „Apokaliptyczny wymiar łańcucha pokarmowego w świetle znaków czasu” :))))))))))))))))))))))))))))))

    • Panie Jacku Apokalipsa rozgrywa się codziennie dla nas wszystkich. Straszenie nas od setek lat jakimiś przepowiedniami zapisanymi gdzieś tam na kartkach to istna psychomanipulacja jest. Jak jest to przepowiedziane to być może się wydarzy ale widać że wydarzy się na pewno ponieważ człowiek nie robi nic aby jej nie było …a zresztą co ma zrobić jak jet już przepowiedziana. Nic. Cel nam ktoś wyznaczył a apokalipsa codzienna jest niewidoczna. Mój sąsiad niedowidzi i dla niego jest to prywatna apokalipsa jak idzie do sklepu czy tylko na spacer. Nikt mu nie pomoże i jest zdany sam na siebie. Jak przyjdzie ta wielka apokalipsa zapowiadana, nawoływana i wyczekiwana przez niektórych to nawet jej nie zauważymy żyjąc od stuleci strachem, obietnicami i takie tam rożne. Bardziej przyznam że podoba mi się teoria która głosi że nasz okład bardziej oddala się od centrum tak jak planety krążą po elipsie a w roku 2012 nastąpi punkt kulminacyjny i zbliżać się zaczniemy do źródła które obecnie jest zbyt oddalone dlatego ciemna strona bardziej dominuje. Zresztą to widać. I wszystko. Reszta jest dopisana ludzką ręką dlatego przytomni Majowie więcej nie ujęli w swoim kalendarzu ponieważ od człowieka będzie zależeć jaki sobie los uszykuje. Łańcuch pokarmowy to nic innego jak cykl przetwórczy bo co to by było jak by go nie było. Na ziemi byłby jeden olbrzymi śmietnik a tak jedno ginie na rzecz drugiego tak jak rdza zżera wszytko co jest metalowe ale plastykowe torebki niekoniecznie nawet te ekologiczne. 🙂


Sorry, the comment form is closed at this time.

Comments RSS