Cud pana i …

Okazuje się, że dziwaczeję na stare lata – tak moja wyraziła się o moich nowych zainteresowaniach internetem. Być może – przytaknąłem nie wdając się w głębsze dysputy. Wiedziałem przecież, że gdybym zaprzeczył to wylałaby się na mnie lawina niepotrzebnych słów i tylko cud by mnie uratował przed utratą łącza. Pozostając cicho mogę korzystać z cudowności tych łączy, których pajęcza sieć sięga do najgłębszych zakamarków naszego globu. W pewnym sensie jest to cud, ponieważ nie wiem jak to się dzieje, że się dzieje, ale się dzieje. Dlatego dzisiaj będzie o cudach.

Cud to pojęcie względne. Raz może być coś cudem a innym razem nie, ponieważ zgromadzenie, posiedzenie lub głosowanie może coś takiego zaklasyfikować nie jako cud, lecz coś, niewyjaśnionego, ale jeszcze nie cudownego. Zwykłego, ale niezwykłego w swoim wymiarze, ale jeszcze nie cudownego. W tym momencie powstaje pytanie (jak zwykle) czy cud można poddać jakimś klasyfikacjom czy też odpowiednio zaszufladkować, aby zwykły śmiertelnik wiedział od razu czy ma do czynienia z cudem czy też nie. Okazuje się, że nie jest to takie proste a zwykły cud (przepraszam za zwykły) to zdarzenie, wydarzenie lub wynik nieszczęśliwych lub szczęśliwych przypadków, które nie są tak oczywiste jakby się nam wydawało. Dajmy na to taki prawybuch, który nazwano „wielkim wybuchem” ale chyba tylko dlatego że nie widziano do tej pory większego. Tutaj przechodzimy do pojęcia wspomnianej wcześniej oczywistości. Otóż nikt przecież nie widział tego wielkiego wybuchu, więc nie można powiedzieć, że tak naprawdę było. Oczywiście są badania i jakieś tam niejasne dowody, ale dowodu koniecznego i wymaganego jest brak, ponieważ nikt do tej pory takiego doświadczenia nie powtórzył. Dlatego jasne się staje, że można tutaj mówić o domniemaniu, ponieważ według klasyfikacji naukowych doświadczenie, jakiego powtórnie nie można dokonać nie jest dowodem w sprawie. Ho ho – w tym momencie pomyślałem sobie (znów te myśli uporczywe) że ktoś specjalnie uszkodził wielki zderzacz hadronów aby nie było możliwości powtórzyć doświadczenia. Może to byli „zieloni” tego nie wiem, ale może to zwyczajny palec Boży. Czyli notabene znowu w grę wchodzi cud. Powiedzmy sobie, że wydarzył się cud i powstał „wielki wybuch” dzięki któremu powstał wszechświat i liczne galaktyki wraz z całą zawartością opakowania ale to co się działo dalej to ho… ho…. To, co było dalej raczej do cudów nie można zaklasyfikować. Dlaczego. Otóż czytając święte księgi można się dowiedzieć, że nagle ni z tego ni z owego pojawił się ten, na którego do tej pory czekamy. Pojawił się Bóg, ale….no właśnie. Jak to się stało, że się pojawił? Był on już wcześniej zanim powstał wielki wybuch czy też był wynikiem tego wybuchu lub, co gorsza to on sprawił ten wybuch. Kurcze zaczynam się bać. Zaczynam się bać, bo jeśli to on to tak naprawdę takiego cudu możemy się spodziewać w każdej chwili. Dobra!? Pozostawmy prawybuch na chwilę i przejdźmy do innej kwestii. Otóż przyleciał?! Tylko jak?! Ale skład?! Czy wcześniej tam też był wybuch?!. Tego nie wiemy do tej pory a święte księgi milczą, więc i tak nie rozwiążemy tej zagadki, dlatego powiedzmy sobie, że oto jest. Zobaczył to wszystko i jako Stwórca zaczął tworzyć niebo i ziemię. Pierwszego dnia…..Dalej sobie poczytajcie opis biblijnego stworzenia sami. Dla mnie wygląda to na opis zaplanowanego działania tworzenia ziemi i całego otoczenia wraz z pierwszym człowiekiem włącznie. Cóż – w takim razie nie był to cud. To w takim razie, co to jest ten cud??? Jeszcze jedno pytanie. Gdzie w tym momencie był szatan?

M.R

Reklamy

4 Komentarze

  1. Co do dziwaczenia na stare lata to dostrzegam u siebie podobne symptomy. Czyżby cud? Ha! Być może :)))))) Jeśli idzie o ten cholernie Wielki Wybuch 🙂 to swego czasu na konferencji fizyków w Watykanie Jan Paweł II zaproponował, coby zajmować się tym co było po, ale nie tym, co było przed, bo to przecież WIELKA TAJEMNICA. Obecny tam Hawking odpowiedział wówczas, że takie ograniczenie mija się z jakimkolwiek sensem, gdyż przed Wielkim Wybuchem nie było żadnego PRZED, gdyż czas jaki znamy zaczął istnieć wraz z tym Wybuchem 😉

    • Być może to nie jest cud a syndrom „ctud” który mnie dopada, bo na stare lata nie tylko dziwaczeję, ale mogę zrobić rachunek swojego życia i różnych technik ezoterycznych, o których się tyle przez życie nasłuchałem i naczytałem. Mnie tam wielki wybuch nie obchodzi i co było wcześniej a możliwość zaistnienia takiego ponownie. Słyszymy przecież, że gdzieś tam doszło do wybuchu super nowej to może inny świat się narodził. Hawking tak powiedział – cóż może i on dziwaczeje również na stare lata bo jak był stwórca przed to również czas musiał być wcześniej a chodży po to aby zostało skończone lub rozpoczęte dzieło stworzenia. Ale co ja tam będę bajał jak żyjemy przeciecz w iluzji a czas odmierza nam zegar atomowy z kręcącymi się elektronami.

  2. Ten Stwórca, jeśli w ogóle istnieje lubi chyba zabawy w chowanego, albo robotę w agenturze. Nijak nie chce się ujawnić :)))))))))))))

    • To tak samo jak w wirtualnym świecie. Pokazuje się tylko po to, aby do mnie dorzucić jakiś dziwny link i znika. Może to jednak szatan a nie stwórca, bo twórca tworzy chyba takie jest znaczenie tego słowa a szatan, co robi. Sra w gacie i to swoje własne. Może to ABW lub BMW już sam nie wiem. Później jeszcze pozostawia słowa święte „jeszcze tutaj wrócę i będę was sądził” to jest jawna groźba. Chyba stwórca by nie groził no chyba, że ta ziemia została nam stworzona do zamieszkania tak jak wynajem mieszkania i za każdy wandalizm trzeba będzie odpowiedzieć wówczas bym zrozumiał jego słowa a tak to sam już nie wiem ile w tym jest prawdy a ile picu. Wie pan, co Hawking powiedział to a siamto to lepsza w tym jest moja „stara” jak powie nie to wiem, że znaczy to nie. To się nie zmienia mimo upływu czasu a u niego dzisiaj jest tak a za parę lat inaczej, bo „czasy się zmieniły i postęp poszedł dalej” jeszcze się okaże, że to co mówił parę lat temu za pięć nie będzie miało znaczenia 🙂


Sorry, the comment form is closed at this time.

Comments RSS